czwartek, 22 marca 2012

VI




Ogłuszające łomotanie dotarło do moich uszu. Przykryłam twarz pościelą, bo nie miałam najmniejszej ochoty wstawać.
Spadaj!
Cichy, męski jęk dotarł do mnie ze zdecydowanie mniejszej odległości. Odwróciłam głowę w bok by spojrzeć na Aleksa, nadal spał. Na brzuchu, twarzą odwrócony w moją stronę. Jego miarowy oddech czułam na policzku, a kusząco rozchylone wargi aż się prosiły o pocałunek.
Łomot rozległ się ponownie. Przewróciłam oczami i wściekła wysunęłam się spod kołdry. Nieco po omacku chwyciłam pierwsze lepsze ubranie i wyszłam z sypialni. Na szybko zapięłam kilka guzików koszuli Aleksa i nawet nie patrząc w wizjer otworzyłam szeroko drzwi.
- Ocipiałeś baranie?! Walić to tak moż... – zamknęłam usta, gdy tylko zobaczyłam kto stoi u mojego progu. Teatralnie westchnęłam i oparłam się przedramieniem o ścianę, by zablokować mu wejście do mieszkania.  – Książę wrócił?
Zmierzył mnie wzrokiem bez słowa. Od potarganej fryzury, po resztki makijażu na twarzy, zatrzymując się dłużej na męskiej koszuli, którą miałam na sobie. Popchnął delikatnie moją rękę i bezceremonialnie wszedł do środka.
- No co, nie cieszysz się już na mój widok?
- Zajęta jestem.
Odwrócił się do mnie dopiero, gdy weszliśmy do kuchni i oparł się plecami o blat.
- Już myślałem, że to dla mnie świecisz gołym tyłkiem, ulżyło mi.
Podświadomie obciągnęłam dół koszuli, chociaż i tak wiedziałam, że zakrywa to co powinna.
Na ten widok uśmiechnął się złośliwie.
- Czego chcesz?
- Porozmawiać.
- Nie mamy o czym, wczoraj się nasłuchałam wystarczająco.
- Tak cię to zabolało, że zdążyłaś już wskoczyć komuś do łóżka?
- Nie twój zasrany interes. Jakoś ty nie miałeś z tym problemu podczas Pucharu Świata. Powiem nawet, że masz niezłego cela.
Przez jego twarz przemknął grymas bólu, odwrócił wzrok i na chwilę zapatrzył się na widok za oknem.
- To nie moje dziecko. Zabezpieczyłem się wtedy. Milena chce mnie w coś wrobić.
Zaśmiałam się.
- A to mamusia nie uczyła, że gumki nie dają 100% bezpieczeństwa?
- Nie ufam jej. Dobrze wiem, że ostatnio używała sobie na prawo i lewo. Spytaj Dragana, jak mi nie wierzysz.
- Nikogo nie mam zamiaru o nic pytać i najlepiej wyjdź z mojego mieszkania.
Mierzyliśmy się ponurymi spojrzeniami, stojąc po dwóch stronach kuchni. Nie miałam ochoty słuchać tych jego bredni i tłumaczeń. Mężczyźni i tak zawsze mają tę samą wymówkę.
Nagle oderwał się od blatu i z żalem w oczach zbliżył się do mnie. Dotknął dłoni, którą opierałam się o stół, a ja mimowolnie poczułam przyjemny dreszcz biegnący po mojej ręce. Uwielbiałam, gdy mnie dotykał.
- Misia, mi naprawdę na tobie zależy. Nie umiem tego wytłum... – przerwał, bo w kuchni, jak na zawołanie zjawił się mój drugi książę z gołą klatą i zaspanymi oczyma.
- Oo! Cześć, Michał! – nic nie robiąc sobie z obecności Łasko, objął moją talię i delikatnie pocałował mnie w odkryte ramię. Nie wiem, jak Michał naprawdę chciał zareagować, ale wyraz jego twarzy był przekomiczny. Pierwsze osłupienie zmieniło się w złość i niedowierzanie, które bardzo szybko zostały zastąpione przez...
Kurde! Czy on powstrzymuje się od śmiechu?!
Zmrużyłam ze złości oczy patrząc na niego, a on jak gdyby nigdy nic zaczął parzyć sobie kawę.
- Michał, nie masz swojego domu?
Wyszczerzył się do mnie, pokazując wszystkie ząbki.
- Tu mi dobrze.
Byłam w kropce. Aleks poczynał sobie coraz śmielej zaczynając całować mnie w usta, a ręką krążąc gdzieś po moim udzie. Kątem oka dostrzegłam jak Michał zaciska dłonie na kubku i odwraca wzrok, by ukryć złość, więc z przekory odwzajemniłam gesty Serba. W końcu odepchnęłam go ze śmiechem, gdy rozdzwonił się telefon w sypialni. Odsunął się ode mnie na kilka centymetrów, opierając czoło o moje.
- To mój.
- Odbierz, głuptasie. – szybki pocałunek i już go nie było. Dopiero, gdy usłyszałam serbską paplaninę za ścianą, podniosłam wzrok na Łasko. Przetarł ręką twarz.
- Zadowolona?
Kilka sekund zajęło mi sformułowanie tego, jakże prostego:
- Nie.
Podał mi kubek z kawą i usiadł naprzeciwko. Myślałam, że czekają mnie kolejne teksty umoralniające. Ale nie. Co zrobił Michał? Wybuchnął szczerym i głośnym śmiechem, a potem wstał i zaczął zbierać się do wyjścia. Odprowadziłam go do drzwi. Z uśmiechem odwrócił się przy drzwiach, łapiąc mnie w talii.
- Spałaś z Aleksem?
- Yy... no tak.
- Toć to jeszcze dziecko. – złośliwy uśmieszek nie schodził mu z twarzy, więc podjęłam jego głupkowatą grę.
- Ty wiesz, co potrafi dziecko? – widząc jego zdezorientowaną minę dodałam. – Chcesz posłuchać?
- Wychodzę stąd. – wypuścił mnie z rąk. Był już na schodach, gdy powiedziałam:
- Michał!
- Hmm.
- Porozmawiaj z Mileną, tak na spokojnie. – spojrzał na mnie smutno przez ramię, ale przytaknął głową na znak, że to zrobi.

- Kto to był?!
Piechocki chodził nerwowo po gabinecie, załamując ręce.
- Monika, przysięgam, że nie mam pojęcia kto mógł was zaatakować. Nic takiego nigdy się nie zdarzyło, nawet w sytuacjach, gdy otwarcie z kimś walczyłem.
Westchnęłam.
- Powiedzmy, że ci wierzę. Ale teraz jest odpowiednia chwila na to, żebyś podzielił się tymi informacjami, których jeszcze mi nie wyjawiłeś.
Rozbiegany wzrok mówił wszystko, Konrad coś ukrywał.
- Przekazałem ci wszystko, co sam wiem.
- Nie kpij ze mnie, proszę. To nie czas na takie aktorskie zabawy. Tak się składa, że to nie jest już tylko twój problem. Ktoś chciał usunąć mnie z drogi, czyli czuje się zagrożony moim węszeniem, a tego nie zostawię nigdy. Nawet jeśli byś chciał teraz rozwiązać mój kontrakt.  
Wzrok powędrował mi na oprawione zdjęcie zespołu Skry, które wzięłam do ręki.
- I tu nie chodzi tylko o moje życie. Czuję się odpowiedzialna również za niego.
Powiedziałam to, chociaż na dobrą sprawę sama nie wiedziałam, o którym z nich mówię. Na którym mi aktualnie bardziej zależy, o kogo przyszłość się boję i drżę.
Teoria zagrożenia zawodników podziała odpowiednio szybko. Prezes podszedł do małego sejfu, który był ukryty pod jego biurkiem i po kilku charakterystycznych kliknięciach systemu trzymałam w dłoniach szarą teczkę.  Lekką. Zawierającą maksymalnie kilka stron. Zapieczętowaną.
- Przeczytaj w domu i rozwiąż to w końcu.

~
Coś mi ostatnio opornie idzie to pisanie :p Postanowiłam, że wrzucę coś już dzisiaj, więc za długo nie ma, ale mam nadzieję, że dobrze będzie się Wam czytało i zaintryguje w odpowiedni sposób, byście chciały wracać po więcej! ;) 
Piosenka ze specjalną dedykacją dla Sil, odkryłam ten band całkiem niedawno, może również Tobie przypadnie do gustu :*

2 komentarze:

  1. Ajajajajaj, dziękuję ogromnie mocno strasznie za dedykację, piosenka jest świetna! ;* Wracając do rozdziału : czułam, że Łasko nie odpuści i nie myliłam, się ha! I owszem, zaintrygowałaś mnie końcówką i nie wiem, czy wytrzymam do następnego rozdziału ;) Właśnie dodałam 19 rozdział, więc w wolnej chwili zapraszam:)
    PS. Jakbyś miała czas, podałabyś mi kilka tytułów piosenek, jakich słuchasz? ^^ Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bosko!!! No i ta tajemnica w tle!! Jestem podjarana!
    Michał miał rację!! Toć to jeszcze dziecko!
    `czytelniczka

    OdpowiedzUsuń