Ogłuszające łomotanie dotarło do
moich uszu. Przykryłam twarz pościelą, bo nie miałam najmniejszej ochoty
wstawać.
Spadaj!
Cichy, męski jęk dotarł do mnie ze
zdecydowanie mniejszej odległości. Odwróciłam głowę w bok by spojrzeć na
Aleksa, nadal spał. Na brzuchu, twarzą odwrócony w moją stronę. Jego miarowy
oddech czułam na policzku, a kusząco rozchylone wargi aż się prosiły o pocałunek.
Łomot rozległ się ponownie. Przewróciłam
oczami i wściekła wysunęłam się spod kołdry. Nieco po omacku chwyciłam pierwsze
lepsze ubranie i wyszłam z sypialni. Na szybko zapięłam kilka guzików koszuli
Aleksa i nawet nie patrząc w wizjer otworzyłam szeroko drzwi.
- Ocipiałeś baranie?! Walić to tak
moż... – zamknęłam usta, gdy tylko zobaczyłam kto stoi u mojego progu. Teatralnie
westchnęłam i oparłam się przedramieniem o ścianę, by zablokować mu wejście do
mieszkania. – Książę wrócił?
Zmierzył mnie wzrokiem bez słowa. Od
potarganej fryzury, po resztki makijażu na twarzy, zatrzymując się dłużej na
męskiej koszuli, którą miałam na sobie. Popchnął delikatnie moją rękę i
bezceremonialnie wszedł do środka.
- No co, nie cieszysz się już na mój
widok?
- Zajęta jestem.
Odwrócił się do mnie dopiero, gdy
weszliśmy do kuchni i oparł się plecami o blat.
- Już myślałem, że to dla mnie
świecisz gołym tyłkiem, ulżyło mi.
Podświadomie obciągnęłam dół
koszuli, chociaż i tak wiedziałam, że zakrywa to co powinna.
Na ten widok uśmiechnął się
złośliwie.
- Czego chcesz?
- Porozmawiać.
- Nie mamy o czym, wczoraj się
nasłuchałam wystarczająco.
- Tak cię to zabolało, że zdążyłaś już
wskoczyć komuś do łóżka?
- Nie twój zasrany interes. Jakoś ty
nie miałeś z tym problemu podczas Pucharu Świata. Powiem nawet, że masz
niezłego cela.
Przez jego twarz przemknął grymas
bólu, odwrócił wzrok i na chwilę zapatrzył się na widok za oknem.
- To nie moje dziecko. Zabezpieczyłem
się wtedy. Milena chce mnie w coś wrobić.
Zaśmiałam się.
- A to mamusia nie uczyła, że gumki
nie dają 100% bezpieczeństwa?
- Nie ufam jej. Dobrze wiem, że
ostatnio używała sobie na prawo i lewo. Spytaj Dragana, jak mi nie wierzysz.
- Nikogo nie mam zamiaru o nic pytać
i najlepiej wyjdź z mojego mieszkania.
Mierzyliśmy się ponurymi
spojrzeniami, stojąc po dwóch stronach kuchni. Nie miałam ochoty słuchać tych
jego bredni i tłumaczeń. Mężczyźni i tak zawsze mają tę samą wymówkę.
Nagle oderwał się od blatu i z żalem
w oczach zbliżył się do mnie. Dotknął dłoni, którą opierałam się o stół, a ja mimowolnie
poczułam przyjemny dreszcz biegnący po mojej ręce. Uwielbiałam, gdy mnie
dotykał.
- Misia, mi naprawdę na tobie
zależy. Nie umiem tego wytłum... – przerwał, bo w kuchni, jak na zawołanie
zjawił się mój drugi książę z gołą klatą i zaspanymi oczyma.
- Oo! Cześć, Michał! – nic nie
robiąc sobie z obecności Łasko, objął moją talię i delikatnie pocałował mnie w odkryte
ramię. Nie wiem, jak Michał naprawdę chciał zareagować, ale wyraz jego twarzy
był przekomiczny. Pierwsze osłupienie zmieniło się w złość i niedowierzanie,
które bardzo szybko zostały zastąpione przez...
Kurde!
Czy on powstrzymuje się od śmiechu?!
Zmrużyłam ze złości oczy patrząc na
niego, a on jak gdyby nigdy nic zaczął parzyć sobie kawę.
- Michał, nie masz swojego domu?
Wyszczerzył się do mnie, pokazując
wszystkie ząbki.
- Tu mi dobrze.
Byłam w kropce. Aleks poczynał sobie
coraz śmielej zaczynając całować mnie w usta, a ręką krążąc gdzieś po moim
udzie. Kątem oka dostrzegłam jak Michał zaciska dłonie na kubku i odwraca wzrok, by ukryć złość, więc z przekory odwzajemniłam gesty Serba. W końcu
odepchnęłam go ze śmiechem, gdy rozdzwonił się telefon w sypialni. Odsunął się
ode mnie na kilka centymetrów, opierając czoło o moje.
- To mój.
- Odbierz, głuptasie. – szybki
pocałunek i już go nie było. Dopiero, gdy usłyszałam serbską paplaninę za
ścianą, podniosłam wzrok na Łasko. Przetarł ręką twarz.
- Zadowolona?
Kilka sekund zajęło mi sformułowanie
tego, jakże prostego:
- Nie.
Podał mi kubek z kawą i usiadł
naprzeciwko. Myślałam, że czekają mnie kolejne teksty umoralniające. Ale nie. Co
zrobił Michał? Wybuchnął szczerym i głośnym śmiechem, a potem wstał i zaczął
zbierać się do wyjścia. Odprowadziłam go do drzwi. Z uśmiechem odwrócił się
przy drzwiach, łapiąc mnie w talii.
- Spałaś z Aleksem?
- Yy... no tak.
- Toć to jeszcze dziecko. – złośliwy
uśmieszek nie schodził mu z twarzy, więc podjęłam jego głupkowatą grę.
- Ty wiesz, co potrafi dziecko? –
widząc jego zdezorientowaną minę dodałam. – Chcesz posłuchać?
- Wychodzę stąd. – wypuścił mnie z
rąk. Był już na schodach, gdy powiedziałam:
- Michał!
- Hmm.
- Porozmawiaj z Mileną, tak na
spokojnie. – spojrzał na mnie smutno przez ramię, ale przytaknął głową na znak,
że to zrobi.
- Kto to był?!
Piechocki chodził nerwowo po gabinecie,
załamując ręce.
- Monika, przysięgam, że nie mam
pojęcia kto mógł was zaatakować. Nic takiego nigdy się nie zdarzyło, nawet w
sytuacjach, gdy otwarcie z kimś walczyłem.
Westchnęłam.
- Powiedzmy, że ci wierzę. Ale teraz
jest odpowiednia chwila na to, żebyś podzielił się tymi informacjami, których
jeszcze mi nie wyjawiłeś.
Rozbiegany wzrok mówił wszystko, Konrad
coś ukrywał.
- Przekazałem ci wszystko, co sam
wiem.
- Nie kpij ze mnie, proszę. To nie
czas na takie aktorskie zabawy. Tak się składa, że to nie jest już tylko twój
problem. Ktoś chciał usunąć mnie z drogi, czyli czuje się zagrożony moim
węszeniem, a tego nie zostawię nigdy. Nawet jeśli byś chciał teraz rozwiązać
mój kontrakt.
Wzrok powędrował mi na oprawione
zdjęcie zespołu Skry, które wzięłam do ręki.
- I tu nie chodzi tylko o moje
życie. Czuję się odpowiedzialna również za niego.
Powiedziałam to, chociaż na dobrą
sprawę sama nie wiedziałam, o którym z nich mówię. Na którym mi aktualnie
bardziej zależy, o kogo przyszłość się boję i drżę.
Teoria zagrożenia zawodników
podziała odpowiednio szybko. Prezes podszedł do małego sejfu, który był ukryty
pod jego biurkiem i po kilku charakterystycznych kliknięciach systemu trzymałam w dłoniach szarą teczkę. Lekką.
Zawierającą maksymalnie kilka stron. Zapieczętowaną.
- Przeczytaj w domu i rozwiąż to w
końcu.
~
Coś mi ostatnio opornie idzie to pisanie :p Postanowiłam, że wrzucę coś już dzisiaj, więc za długo nie ma, ale mam nadzieję, że dobrze będzie się Wam czytało i zaintryguje w odpowiedni sposób, byście chciały wracać po więcej! ;)
Piosenka ze specjalną dedykacją dla Sil, odkryłam ten band całkiem niedawno, może również Tobie przypadnie do gustu :*
Ajajajajaj, dziękuję ogromnie mocno strasznie za dedykację, piosenka jest świetna! ;* Wracając do rozdziału : czułam, że Łasko nie odpuści i nie myliłam, się ha! I owszem, zaintrygowałaś mnie końcówką i nie wiem, czy wytrzymam do następnego rozdziału ;) Właśnie dodałam 19 rozdział, więc w wolnej chwili zapraszam:)
OdpowiedzUsuńPS. Jakbyś miała czas, podałabyś mi kilka tytułów piosenek, jakich słuchasz? ^^ Pozdrawiam :*
Bosko!!! No i ta tajemnica w tle!! Jestem podjarana!
OdpowiedzUsuńMichał miał rację!! Toć to jeszcze dziecko!
`czytelniczka